Porażka
Otworzyłam moje zaspane oczy. Pierwszą czynnością po obudzeniu się to było sięgnięcie po telefon, aby zobaczyć, która godzina. 10;37. Szlak. Dwie, nie odebrane wiadomości. Weszłam w aplikacje "skrzynka". Jedna od Nialla, druga od Loo.Niall: Kochanie, wstawaj. O której mam do ciebie podejść?
Nazwał mnie kochaniem.. To.. kochane. Chyba.
Ja: Przyjdź za godzinę :)
Za to Mary napisała do mnie, że z Andreą poszły na zakupy i żebym na nie, nie czekała. Wstałam z łóżka i podbiegłam truchtem do "mojej" łazienki. Umyłam moje perłowe zęby i oczyściłam twarz po dobrze przespanej nocy. Nałożyłam lekki makijaż, aby zakryć widoczne niedoskonałości na mojej cerze. Wzięłam szybki prysznic z płynem malinowym- moim ulubionym.
Zeszłam na dół do Daisy na śniadanie. Niestety, nie zastałam jej tam. Ale zobaczyłam na stole, w jadalni karteczkę na której, było napisane, że mam 50 funtów na śniadanie w starbuksie. Po pierwsze Starbucks jest przereklamowany, po drugie AŻ 50 FUNTÓW?! Jeśli ona nie chce, abym zmieniła się w rozpuszczoną lalkę niech daje mi o 40 banknotów mniej. Ale skoro, dała mi to dobrowolnie to czemu nie? To będzie ostatni raz- przyrzekłam sobie w duszy.
******
Ubrałam się w zestaw z miętową naklejką, czyli czarna podkoszulka, marynarka granatowa i krótkie spodenki w greckie wzory. Wzięłam do tego białą ekonomiczną torbę z napisem "Westwick's girl". Skąd staruszka wie, że mam kota na punkcie Eda? Nie ważne. No i skromne, czarne kolczyki- kulki.
Niall wszedł do środka. I przywitał mnie całusem w policzek. Rumieniec szybko pojawił się na mojej twarzy. Mam nadzieję, że Irlandczyk tego nie zauważył.
-Gdzie jest reszta?- spytałam z nadzieją w głosie, że powie mi, że on sam się mną zajmie. Tak, spodobał mi się ten blondyn. Ale to nie moja wina, że ma oczy jak anioł, tak samo z uśmiechem, głosem, włosami, dłońmi. Wszystkim.
-Chłopcy jeszcze śpią, a Loo i Andrea są na zakupach. Co będziemy robić?
Szczerze to miałam pewność, że on coś zaplanował, ale skoro mam wybór to chcę pójść z nim na naleśniki. Zgłodniałam, mój brzuch burczał jak oszalały.
-Zaprowadź mnie do dobrej naleśnikarni.- rozkazałam mu, z uśmiechem.
Nie spojrzałam nawet na jego reakcję, tylko chwyciłam torebkę, wzięłam kluczę i pieniądze i zamknęłam drzwi. Na podjeździe ujrzałam czarnego Range Rovera. O matko! Marzę o tym, że jak zdam na prawo jazdy otrzymam od rodziców takie cacko. Chłopak chwycił moją dłoń i zaczął bawić się moimi palcami -tak, to się dzieje, a ja znów wyglądam jak burak- zanim doszliśmy do auta. Jak dżentelmen otworzył na początku mi drzwi, a dopiero potem sam wsiadł do samochodu. Odjechaliśmy spod "mojej willi". Pojazd pędził ku nieznanym mi kierunku. To nie jest dziwne, ponieważ nie znam Londynu, a to mój drugi dzień tu.
-Ile jeszcze?- spytałam po pięciu minutach jazdy.
-Ty na serio? Czy tylko udajesz? Jesteśmy w Londynie. Ja, abym dostał się do szkoły, którą mam dwie dzielnice dalej, jadę 20 minut przez te jebane, w dupe, korki. A ty po pięciu minutach pytasz się, kiedy dojedziemy?- wyśmiał mnie Irlandczyk. Przez jego komentarz zrobiłam się znów czerwona. No super. Ale to nie moja wina, że nie jestem cierpliwa. Wolałam już przetrwać drogę w milczeniu.
-Ehh.. Nie gniewaj się- powiedział to tak cicho, jakby mówił to do siebie. Uśmiechnęłam się w duchu. Włączył radio samochodowe. Na pierwszym kanale były wiadomości, więc nawet nie pytając mnie o zdanie przełączył na muzyczną stację. Leciała piosenka Justina "Be alright". Kochałam to! Uważałam, że to jedna z lepszych jego utworów. Ba! Jak nie najlepszych. Po chwili usłyszałam cichy śpiew Horana. O matko, on to śpiewał. Przeanalizujmy tą sytuację. Jestem z bogiem piękności w jego cudownym aucie, leci w odtwarzaczu Bieber, a on to śpiewa. Może być lepiej?
Dołączyłam się do niego. Spojrzałam się w jego stronę. Był cudowny. Nie spuszczał oczu z trasy. Ale cieszył się tym, że zaczęłam śpiewać z nim. Gdy piosenka dobiegła końca, rozpoczęła się nowa, której nie znałam więc zamilkłam. Nie była zła. Byłam ciekawa jaki ma tytuł, więc wyjęłam telefon z torby i zaczęłam w aplikacjach szukać Shazzamu. Niall, jakby czytał mi w myślał, powiedział:
-Sweater Weather- domyśliłam się, że chodzi mu o nazwę piosenki, więc zamiast odtworzyć to co miało mi ułatwić znalezienie tego arcydzieła, włączyłam notatnik i zanotowałam to co powiedział.
***
Dojechaliśmy po godzinie na miejsce. Była czternasta, a mój brzuch już eksplodował z głodu. Irlandczyk polecił mi naleśniki z czekoladą i truskawkami. Banał! Wezmę z kremem oreo i... brzoskwiniami. On zdecydował się na magic stars i polewę jelly beans.
-A więc, na jak długo przyjechałaś?- zapytał, przerywając tym samym ciszę.
-Wrócę do Los Angeles, tydzień przed studiami, aby się spakować.- oznajmiłam z nadzieją w głosie, że rozwinie temat.
-Oo... Ja też w tym roku zaczynam studie, jaki kierunek wybierasz?
-Myślę, że taniec. Chyba Brooklyn.
-Ty żartujesz?! Też chcę tam studiować, ale inny wydział. Chcę zostać znanym artystą- powiedział z dumą i ekscytacją w głosie.
Po chwili przyszły nasze naleśniki, a rozmowa kleiła się nam lepiej, niż z kim innym.
Po udanym "śniadaniu" pojechaliśmy z powrotem na naszą dzielnicę, pod dom Loo.
-Ja będę spadał do chłopaków, spotkamy się jutro? Napiszesz?- spytał się z uśmiechem, który nie schodzi mu od rana z twarzy.
-Dwa razy tak- zażartowałam, dopiero po wypowiedzianych słowach, zrozumiałam jakie to było suche. Spojrzałam w jego niezwykle przyciągające oczy. Tak.. Chcę go pocałować. Bo czemu nie? Złapał mnie za rękę, bawił się moimi palcami, śmiał się ze mnie i moich żartów. To chyba flirt, tak? Przegryzłam moją wargę i uchyliłam się ku pocałunku. Niestety, nie otrzymałam odpowiedzi, na którą czekałam. Czekajcie, co? Niall był zakłopotany. I ledwo co wydukał:
-Mam dziewczynę...
--------------
Przepraszam, że taki krótki, ale szkoła się znów zaczyna. A chciałam w miarę regularnie dodawać posty, myślę, że ostatni rozdział był lepszy, ale za to w tym więcej się działo. Musi być 7 komentarzy przy rozdziale, aby był następny.
świetny rozdział, ale wkurzył mnię Niall xd czekam na następny xx
OdpowiedzUsuńNo wiec znów ja:)
OdpowiedzUsuńjak to, NIALL MA DZIEWCZYNĘ?? Nie :c nie zgadzam sie na to!!
Co do całości, INTERPUNKCJA KOCHANIE :) ale tak to lepiej, wiec jest git :) czekam na następny!!
@suffersin xx
o mój boże, to jest niesamowite
OdpowiedzUsuńświetne! :d
OdpowiedzUsuńNiall ma dziewczyne, to czemu daje mylące znaki? hmm...
ej wzorujesz sie na Teenage Dirtbag? bo troche momentami jest tak jak tam xd
np. to z tym nadgarstkiem :D
Nie, nie. tak tego. Jak mogłaś?! Czekam bardzo bardzo na kolejny.
OdpowiedzUsuńI tak, to zdecydowanie mój typ muzyki :) i omg, the neighbourhood ulubieni <333
Whoa, Niall ma dziewczynę, :(
* Nie, nie. Nie kończ tak tego.
UsuńUrwało mi kawałek zdania :(
Super! ILY<3
OdpowiedzUsuń