Rozdział I - Skrót mojego ostatniego dnia w tym zadupiu.
Wstałam z hukiem z łóżka. Ostatni dzień w tej zasranej szkole i opuszczam to miejsce. Pojadę daleko od ludzi, którzy mają mnie w dupie. Pojadę tam, gdzie wszystko zacznę od nowa, wyjadę do większego miasta- Londynu. Dotychczas mieszkałam w małej wsi niedaleko Los Angeles, gdzie nie miałam znajomych. Moimi jedynymi przyjaciółmi były żyletki. No i, Lena i Bradley, ale ich nie liczę, bo mieszkali w mieście aniołów i widywałam ich raz na miesiąc. Oczywiście, utrzymywałam z nimi kontakt na twitterze, ale to nie to samo co chodzenie z nimi po bułki do pobliskiego sklepu.Udałam się do łazienki. Włączyłam piosenkę "Magic"- Coldplay i odpłynęłam. Zaczęłam tańczyć. Moje kroki płynnie łączyły się z muzyką z odtwarzacza mp3. Głos Chrisa (wokalisty) przyprawiał mnie o dreszcze. Uwielbiałam go. W zeszłym roku byłam na ich koncercie z Bradem.
Moja mama zapukała do drzwi pośpieszając mnie.
-Kochanie, masz jeszcze godzinkę do wyjścia, pośpiesz się.- zaczęłam myć zęby, a piosenka z Magic losowo zmieniła się na U smile - Justina. Gdy wyszczotkowałam moje uzębienie, wskoczyłam pod prysznic. Cause baby u smile, I smile. Umyłam dokładnie każdy cal mojego zgrabnego ciała żelem malinowym z Body Shop'u. Po wyjściu z kąpieli owinęłam się moim ręcznikem frote w zebry. Podeszłam do kosmetyczki. I zaczęłam się malować, gdy usłyszałam dźwięk dzwonka mojej komórki. Szybko dokończyłam malować rzęsy oraz odebrałam dzwoniący telefon.
-Halo?- spytałam się w słuchawkę.
-Kocie, to ja. Lena.- usłyszałam miły głos mojej jedynej przyjaciółki-Wpadnę dziś z Bradleyem do ciebie, aby się pożegnać. O której kończysz?
-Dziś... Czwartek?- spytałam retorycznie- O 14;30. Przyjedzcie około 15;20, bo trochę zajmie mi dojazd ze szkoły.
-Oczywiście! No to do zobaczenia!- rozłączyła się. Na mojej twarzy widniał uśmiech. W końcu ją zobaczę. Bardzo stęskniłam się za nią. Wyszłam z łazienki.
Podeszłam do garderoby. Zdjęłam z wieszaka mój ulubiony sweter z różowym jednorożcem. Z półki zdjęłam czarne leginsy oraz truchtem podbiegłam do pokoju, aby założyć ubrania, gdy zauważyłam, że zostało mi tylko pół godziny do wyjścia.
W ubraniu wyglądałam nie winnie, co jak inni uważają odzwierciedla moją duszę. Moje brązowe włosy zwinęłam w wysoką kitkę. Zbiegłam po schodach do kuchni, gdzie mama czekała z śniadaniem. Na talerzach zobaczyłam moje ulubione naleśniki z kremem oreo i brzoskwiniami. Spytałam się co to za okazja, że takimi smakołykami mnie obdarowuje.
-Ostatni dzień w szkole, ostatni dzień z mną i tatą- odetchnęła bez zamysłu.
-Kocham Cię- powiedział z przekonaniem w głosie i rozpoczęłam zjadanie słodkości z mojego talerza. Gdy skończyłam na zegarze była 7;20. Za 5 minut mam autobus. Ucałowałam mamę w policzek, wzięłam plecak i założyłam moje botki.
******
Na dworze było zimno, na szczęście jestem już w ciepłym środku transportu. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam z odwarzacza muzyki playlistę "Perfect songs for a trip". Otworzyłam blok rysunkowy i zaczęłam szkicować baletnicę. Moim marzeniem było zawsze tańczyć dla jakiegoś zespołu jazzowego, ale balet też był fajny. Kończyłam już rysować baletkę, gdy poczułam, że ktoś szturcha mnie po ramieniu.
-Ej!- krzyknęłam i odwróciłam się w stronę osoby, która mi przeszkadza. Ooops... Kierowca autobusu. Wyjęłam słuchawki z uszu i zamknęłam mój niebieski zeszyt.
-Ostatni przystanek, jak się domyślam. To twoja szkoła. - powiedział miło, nie zważając na to, że przed chwilą podniosłam na niego głos. Uśmiechnęłam się i podziękowałam serdecznie. Spakowałam rysownik i mp3-kę do plecaka. Wysiadłam z pojazdu.
******
Lekcje minęły mi bardzo szybko, standardowo panie życzyły nam wypoczynku i przestrzegała nas przed niebezpieczeństwem, które może nam się zdarzyć podczas złych zabaw. Zadzwoniłam do taty z prośbą o to, aby odebrał mnie ze szkoły, bo nie chce mi się czekać na autobus kolejne 20 minut, bo Lena przyjeżdża. Zgodził się, ale tylko dlatego, że to mój ostatni dzień w szkole. Po chwili już był na podjeździe. Wypytał się mnie dokładnie o to co było dziś w szkole, po tym jak wsiadłam do samochodu. Opowiedziałam mu o tym, że znów ludzie mają mnie w dupie, a on powiedział, że kiedyś będą mi lizać tyłki, jak będę sławną tancerką, a oni będą podawać mi frytki w McDonaldzie prosząc o autograf. Zaśmiałam się, za oknem zobaczyłam już mój dom.
Szybko minęła droga- pomyślałam.
Gdy weszłam do domu, już czekała na mnie Lena i Bradley. Rzuciłam się na nich i wycałowałam. Poczułam zapach perfum przyjaciela. Był ubrany na czarno, oprócz butów, które były białe. Ona była ubrana na biało, prócz obuwia, które było czarne. Ale się zgrali. Zaprosiłam ich na górę, zaczeliśmy opowiadać sobie o minionym miesiącu oraz planach na wakacje. Lena wyjeżdża na miesiąc do Paryża na kurs projektowania, a Brad jedzie do Hiszpanii, na całe wakacje, bo dostał możliwość zostania modelem na parę pokazów w tym kraju. Każde miasto- inny pokaz. Ten to ma szczęście. Kiedy powiedziałam im o chorobie mojej babci i tym, że jadę do Londynu, aby się nią zająć, posmutniali i powiedzieli, abym opiekowała się nią najlepiej jak mogę.
Poszliśmy pobiegać do lasu, jak zawsze. Mi pomagało to z depresją, jemu z kondycją, a moja myszka chciała tylko z nam dotrzymać towarzystwa.
Czas minął nie spodziewanie szybko, gdy wróciliśmy do domu już była 21:30 i mój tata oznajmił, że idzie ich odwieźć do Los Angeles i wróci ok.23.
Przy pożegnaniu płakaliśmy jak małe dzieci. Dopiero za dwa miesiące ich zobaczę. Wydaje mi się, że te wakacje nie miną tak szybko jak zawsze. Będę trochę samotna w Anglii, ale zapiszę się na warsztaty taneczne to czas mi szybko minie.
******
Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i pożegnałam się z rodzicami. Teraz byłam już w samolocie. Dzień niesamowicie szybko mi minął. Szkoła, Lena, Bradley, pożegnanie rodziców, no i oczywiście dostałam małe upominki na wakacje, abym o nich pamiętała. Podarowali mi kartę kredytową, którą będą mi spłacali, ponieważ są wakacje, no i oni sami nie mogą zająć się babcią, więc się mną wyręczają. Poczucie winy? Chyba nie. Ale nie będę się już nad tym zastanawiać. Otworzyłam książkę pt. "Szukając Alaski" oraz zatopiłam się w lekturze.
-------------------------------
Dziękuję, za 15 komentarzy pod prologiem. Mam nadzieję, że rozdział się spodobał, napiszę kolejny rozdział jak będzie 7 komentarzy! Chcecie być informowani? Zostawcie w komentarzu swój user TT.
Dziękuję,
@frantaskingdom
świetny rozdział, czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńKochanie to jest wspaniałe <3 / Aneta
OdpowiedzUsuńpo prologu nie moglam stwierdzicm czy to fajne ff, ale po pierwszym rozdziale moge powiedziec, ze jest fajne, ciekawe i czekam z niecierpliwoscia na kolejne rozdzialy ;)) x
OdpowiedzUsuńŚwietne! Po prostu świetne! Czekam na rozwinięcie! Oczywiście informuj mnie ily! Życzę duuuuużo weny! idk czy przed świętami dodasz rodział więc życzę ci wesołego jajka!
OdpowiedzUsuń@littlewolfie_
Oh, rozdział na serio super :) podoba mi się, jest parę powtórzeń, ale sama piszę, więc wiem, jak trudno jest czasem dobrać słowa. Życzę weny i zapraszam do mnie: www.drugs-like-mee.blogspot.com ;)
OdpowiedzUsuń@suffersin
świetne! życzę weny słonko i czekam na następny rozdział :))
OdpowiedzUsuń@awwmyjesy
Zapowiada się ciekawie, i podoba mi się ! Czekam na następny . Mój komentarzu 7 hah :D
OdpowiedzUsuń@ohh_horan_ :)
<3<3 / @kidrauhlexxx
OdpowiedzUsuńJuż widzę kilka podobieństw między mną, a główną bohaterką :) Ten sam gust muzyczny, też po to wieczorami biegam, i chcę właśnie przeczytać 'szukając alaski' :)
OdpowiedzUsuńWtf, po co ja ci to piszę..?